Opis miejsca
Dom, stodoła i pozostałość po jeszcze jednym budynku gospodarczym.
Polecam przyjechać o zmroku, wścibscy sąsiedzi krążą i obserwują, jak ktoś obcy podjeżdża. Tak poza tym brak zabezpieczeń, furtka otwarta.
Co wiadomo o tym miejscu
Informacje wygenerowane automatycznie na podstawie opisu i komentarzy. Najnowsza relacja pochodzi z września 2022.
We wrześniu 2022 roku dom był w złym, miejscami niebezpiecznym stanie. Na parterze zachowało się dużo wyposażenia, choć szafki były poprzewracane, a rzeczy powyrzucane; w jednym z pokoi sufit zawalił się do połowy, ze strychu spadały deski, a część pomieszczeń była niedostępna. Podłoga na parterze i sufit w większości pomieszczeń były jeszcze względnie stabilne, natomiast podłoga na strychu rozpadała się miejscami, dach był dziurawy, a schody drewniane i stare.
W domu znajdował się strych oraz piwnica z tyłu budynku; piwnica była pusta, bardzo zimna, a znajdujący się nad nią fragment domu był spalony i zawalony. Na terenie obiektu rosły około metrowe pokrzywy. W stodole znajdowała się duża ilość siana i malunki na ścianach.
Wiesz, czym ten obiekt był kiedyś? Udało ci się wejść? Napisz, którędy. Napisz w komentarzu — dopiszemy to tutaj.
Galeria
Koordynaty
Lat / Lng: 53.1738331, 18.5741519
Yujo
Data wizyty: 25/09/2022
Ode mnie również jeszcze kilka fotek. Nie rozpisuję się zbytnio bo GoldBergz wyczerpująco opisał temat 😛
GoldBergz
Data wizyty: 04/09/2022
Tu dodaję jeszcze kilka zdjęć.
GoldBergz
Data wizyty: 04/09/2022
Witam.
Postanowiłem, że wyruszę dziś do tego miejsca, iż nie ma tutaj żadnych konkretnych zdjęć, a zwłaszcza z środka głównego budynku.
Bardzo dużo jest takich miejsc w moim województwie, dlatego ja i moja partnerka zaczęliśmy jeździć do takich miejsc, żeby przejść obiekt od A do Z, oraz udokumentować dokładnie, aby każdy miał możliwość sprawdzenia, czy opłaca się ruszać tam.
Tutaj budynek został dokładnie zamknięty. Wszystkie drzwi wejściowe są na klucz, oraz zdjęte zostały klamki. Okna są stare, drewniane, pozamykane.
Można wejść do głównego budynku przez jedno z okien po prawej stronie, które można otworzyć klamką od środka (wybity kawałek szyby), tylko trzeba uważać, żeby się nie skaleczyć. Najpierw skrzydła do środka, lewe, prawe, a następnie ramy.
Należy użyć troszkę siły, ale nie na chama, tylko spróbować obniżyć skrzydło, wyprzeć trochę ramę, wtedy puści.
Na parterze widać, że przed zamknięciem na klucz, szwendały się jakieś patusy, poprzewracali szafki, powyrzucali z nich rzeczy itp., na szczęście bardzo dużo rzeczy zostało, których nie zdążyli pokraść przed zamknięciem.
Podłoga raczej wytrzymała, nigdzie nie wpadliśmy, sufit jeszcze nie przegniły, ale w środku czuć starą chatą, taką starczą stęchlizną, demencję można kroić nożem w powietrzu.
Czasami słychać dziwne odgłosy ze strychu, jakby ktoś tam o coś stukał, albo robił krok, ale dach na strychu jest dziurawy, bardzo wietrznie tam, dlatego tak się dzieje- tak ten dom już ma.
Pokój na prawo od okna, którym się wchodzi, jest bardzo niebezpieczny. Sufit zawalony do połowy, deski spadają ze strychu. Reszta pomieszczeń ok. Poza tymi, do których nie da się wejść, oczywiście.
Schody na strych są mało przekonujące, drewniane, stare, aczkolwiek 100 kg + 50 kg na nich stało, i nie robiło to na nich wrażenia.
Na strych nie chcieliśmy wchodzić. Nie wiem, czy to przez to, że po prostu nas przerażał, czy przez jego stan, ostatecznie tylko staliśmy na górze schodów, ponieważ podłoga zaczyna się w sumie rozpadać w niektórych miejscach, a z góry zawsze może coś spaść na głowę.
Z tyłu domu mieści się piwnica, w której jest cholernie zimno i nic w niej nie ma, a nad nią jest spalony i zawalony kawałek domu, dlatego nie polecam tam wchodzić.
Generalnie, cały dwór zarósł jak diabli, wszędzie pokrzywy na metr wysokości- ubrać długie spodnie i mieć coś do ścinania ich!
Stodoła się prezentuje zacnie, w środku kupa siana, jakieś malunki na ścianach.
Drzwi należy troszkę nagiąć i włożyć badyl, żeby przejść.
Ogółem, uważam, że rzecz warta zwiedzenia. Bardzo dziwne doznania, depresyjne, ale fascynujące, można niemal wyobrazić sobie tam jego ówczesnych lokatorów, po prostu mieszkających tam i robiących swoje rzeczy.